logo

Mariusz 'Benek' Olszewski (Łódź)
Konwersje

www.toya.net.pl/~viscon

Wszelkie funkcje językowe są możliwe do zrealizowania między innymi dzięki strukturze języka, której podstawą są określone reguły. Choć wydaje się, że liczba możliwych form językowych jest nieograniczona nawet w przedziale wyznaczonym przez reguły językowe, gramatyka upraszcza funkcjonowanie języka w jego podstawowym obszarze jakim jest komunikacja. Nie należy zapominać jednak, że język spełnia również funkcje poznawcze. I w tym to obszarze jego twarde reguły nie wystarczają dla samego poznania, a nawet mogą je hamować lub zniekształcać. Rozbicie podstaw ustalonych reguł językowych, w tym gramatyki, które określają zaakceptowaną społecznie strukturę języka, stwarza szansę na jego pełniejsze wykorzystanie w procesie poznawania rzeczywistości.
Nie zapominając o werbalnym charakterze słowa, można nadać mu również charakter wizualny - nie tylko w czystym zapisie dwuwymiarowym, ale także, a być może przede wszystkim, w umieszczeniu słowa w przestrzeni trójwymiarowej. Próba taka wyznacza nowy charakter języka. Słowo nie tylko odnosi się do treści i formy, którą ma przekazać, ale samo staje się formą wizualną, charakterystyczną dla obiektów plastycznych. Umieszczone w przestrzeni, staje się jej częścią i jednocześnie wyznacza przestrzeń na swój właściwy sposób. Rozbijając z kolei słowo na litery, określa się je również jako elementy wizualne. Idąc dalej, rozbijając samą literę, jej części stają się samodzielnymi elementami wizualnymi. Proces taki może być okazją do innego odczuwania i rozumienia przestrzeni.
Nie chcąc zapominać o interaktywnej funkcji słowa, można traktować je w procesie twórczym w taki sposób, żeby odbiorca miał wpływ na sposób percepcji - co widzi, jak widzi, kiedy widzi itd. Tym samym staje się on współtwórcą dzieła, nadając mu w pewien sposób żywy charakter w czasie i przestrzeni. Tym samym zyskuje świadomość bycia, jako że być to nie tylko myśleć, ale także widzieć i być widzianym; słyszeć i być słyszanym.

Mariusz Olszewski

Ten krótki odautorski opis dobrze charakteryzuje wszystkie istotne cechy działań ze „słowem” i na „słowie” Mariusza 'Benka' Olszewskiego. Jednak jak każdy standardowy w formie zapis nie odda w pełni fascynującej wizualności kreowanych przez niego przestrzeni. Są one bowiem pozbawione tych wszystkich "obrazowych” związków z przedmiotami artystycznymi, które tak jednoznacznie powołują akademiccy artyści w swoich realizacjach. Przestrzenie Olszewskiego to przykład poezji wizualnej w najczystszej postaci, stworzonej przez człowieka wychowanego w kulturze słowa, ale uwolnionego z większości związanych z nią ograniczeń.
Tych kilka kolejnych „słów” powołanych przez obserwatora jego prac morze być tylko swoistym wprowadzeniem do jego wnętrz, zaproszeniem do przekroczenia umownej językowej bariery. Gdy znajdziemy się w przestrzeni przez niego oznaczonej doświadczamy szczególnej (dzięki procesom chemicznym i optycznym) iluminacji poprzez „słowo”. Zaskakujące dla „widza” jest stopniowe odkrywanie struktur werbalnych, „słów”, liter, dzięki osobistemu wniesieniu światła do powołanej przez niego ciemności. Światy wizualne przez niego stworzone istnieją również dla ludzi niewidzących, gdyż naniesione litery mają postać reliefu. Nasze światło uruchamia proces foto-chemiczny i wyznacza sposób „czytania” treści zapisu we wnętrzu. Jego natężenie określa dystans do "słowa” i wizualną pamięć o przebytej w czasie i przestrzeni drodze.
Każda realizacja Olszewskiego jest determinowana przez zastaną przestrzeń, ale też ją w sugestywny sposób zmienia nadając jej nowy sens i wymiar. Jest to podróż „po słowie” bez przewodnika i narratora i od światła do cienia. Daje uczestnikowi nieograniczone możliwości interpretacji znaczeń oraz kameralną formę odczytu. Oglądając i czytając jego obraz „słowa” zdajemy sobie sprawę z nowoczesności takiego zapisu przy jednoczesnym braku jakichkolwiek użytych w tym celu nowinek medialnych. Tym bardziej działania te nie zasługują na nazywanie ich mocno już zużytym słowem „instalacji”. Dla mnie od dawna stanowią zmysłowe konstrukcje...

Adam Klimczak