logo

Terry van Druten & Herman Verhagen (Rotterdam)
Polen [pole/Poland] (instalacja)

projekt CONTINUUM 2001

prace o przeciwieństwach i wszystkim co pomiędzy

Terry śpiewa:
Płyń, płyń, płyń swoją łodzią,
Łagodnie w dół strumienia.
Wesoło, wesoło, wesoło, wesoło,
Życie to tylko sen.

Herman mówi:
Biegun 1
W pewnym sensie podobają mi się systemy heremtyczne. Rzeczy są wciąż takie same, przewidywalne; to zapewnia bezpieczeństwo. Ziemia to system zamknięty, albo ruch.
Tak samo matematyka. Z tym że ruch jest najlepszy, bo do niczego się nie odnosi, tylko nieskończenie trwa. Sam w sobie. To niemal czyste poruszanie się, bez kształtu.
Czasem patrzę na ruch i rodzi się we mnie idea głębszego znaczenia życia. To się staje w taki wlaśnie sposób (nie inny).
Biegun 2
Te systemy to również kłamstwo: udawanie, że jest jak jest, choć mogłoby być zupełnie inaczej. W Anglii, na przykład, jest ruch lewostronny. To mi się nie podoba.
Nie znaczy to, że nie lubię Anglików. Nie podoba mi się po prostu idea hermetycznych systemów, bo dowodzi ona, że nie da się zmienić rzeczy. Nigdy nie będę aniołem, jednak gdybym się nim stał, nie zostałbym już demonem. Dezinterpretując cytat niezbyt znanego Matthew Barneya, uważam, że najlepszym protestem przeciwko hermetycznym systemom jest stworzenie takiego, w którym wsadza się głowę we własną dupę. Czego nigdy nie udało mi się dokonać.

O kartografii i rysunkach
...przecież to w sufit patrzy się zawsze!
W sufit!
Relację o tym można znaleźć w wielu książkach. Że bohater jest znudzony.
Albo chory. Albo zakochany cierpi i popada w apatię. Ma w każdym razie mnóstwo czasu na pozornie bezmyślne chodzenie wzrokiem po suficie i odnajdywanie na nim geograficznych różności, bo przecież ta biała płaszczyzna, po dokładnym przestudiowaniu zaczyna przemieniać się, zaczyna być mapą. Zazwyczaj spotkać można zdanie "patrzył i odkrywał nowe lądy, zarysy nieznanych kontynentów, rzek albo dolin".
Tak jest przecież - sufit to mapa jakieś innej krainy. Czy malarze pokojowi, te istoty w poplamionych ubraniach, palące papierosy i popijający często a dużo zdają sobie sprawę z tego, co robią? Że są stwórcami jakiejś Nowej Ziemi? Chodzą na drabinach, wychylają się niebezpiecznie, machają pędzlami i przeklinają... Czy i w ten sposób powstała nasza Ziemia? Afryka? Ameryka? Europa? Może.
I naraz pewien Holender ten porządek zakwestionował, przenosząc mapę z sufitu na ścianę. Przedtem oświetlił ją mocnym światłem tak, aby wywołało całą lawinę mniejszych i większych cieni, wyostrzyło nierówności. Ściana z płaskiej, zrobiła się nagle trójwymiarowa! Pełna wzniesień o różnej wysokości, kropek i kresek, zadrapań, gipsowych wybrzuszeń. A każde z nich - i tak dobrze widoczne - zaznaczył strzałką, jakby chciał powiedzieć "tu", albo "i tu". Strzałek było całe mnóstwo, sugerowały obecność miejsc ważnych i wartych odwiedzenia. Tak z bliska, jak z daleka - bezludnych, białych, bez śladu cywilizacji.
Drugi Holender - wiem, na pewno nie myślał o mapie naściennej, w swój własny sposób namalował jakąś część owej cywilizacji. Raczej dziecinną. Jak wyjętą z rysunkowych filmów. Namalował samotną lampkę na długim sznurze kołysząca się wraz ze swoimi cieniem. Nieporadną postać i wszystko inne również nieporadne i kto wie - dziecinne, dla dzieci, smutnych. Kilkanaście samotnych szkiców, które być może zostaną obrazami?

Maciej Cholewiński

 


Herman Verhagen, Everything is something




Terry van Druten, Row row row your boat


Terry van Druten, Row row row your boat

foto © Herman Verhagen, Terry van Druten