logo

Łukasz Filak
To nie będę ja

wernisaż: 10.09.2015, godz. 18.00
wystawa czynna do 24.09.2015

Łukasz Filak płacze ze śmiechu wykonując Magritte'owski tatuaż kontemplujący hipsterską wrażliwość i naiwną chęć zatrzymania forever pędzących obrazów. Tych wszystkich odblasków słońca palących nasze plecy, idealnych wieczorów, momentów tak bardzo istotnych, a tak bezwzględnie unicestwianych jednym gestem palca na ekranie dotykowym. Ten tutaj, to tutaj, to wtedy, to co będzie – nie istnieje. Już, albo jeszcze. Pamiętaj, że gdy mnie znowu zobaczysz, to nie będę ja. Rzucę w Ciebie kamieniem, a Twój sobowtór zwilży się z podniecenia.

Łukasz wie co robi w czasie gdy wielu wychodzących ze szkół artystycznych młodych twórców topi się w nadprodukcji podobnych do siebie, zużytych komunikatów wizualnych. Proponuje zniuansowaną, niepozbawioną ironii refleksję o upływie czasu i płynności kreowanej przez siebie morfującej persony, która okazuje się być nim samym – autorem zagadki, poddającym w wątpliwość swoje poprzednie wybory i zacierającym ślady stóp własnego doppelgänger tam, gdzie odpowiedź na pytanie stawiane przez widza byłoby niepotrzebnym końcem podróży. Będąc studentem uczelni filmowej (PWSFTViT w Łodzi) robi to ze sprytem i całym bagażem umiejętności zręcznego żonglowania narracjami, precyzyjnie zaplanowanymi zwrotami akcji, pracując na efekt kinowy. Jego instalacja jest nacechowana konceptualnym myśleniem, dada-lekkością, ale nade wszystko jest filmowa – kolejne prace, wykonane w różnych mediach (od unikatowego polaroida i erotycznie analitycznego wideo, w którym w dwie minuty przemierzymy kilka dekad, na fragmencie scenografii, użytym na planie filmowym kończąc) – zestawione są na zasadzie szkatułkowej opowieści, w której odnajdziemy nawiązania do prac Duchampa, Magritte'a, Lyncha.

Łukasz poważnieje jako perfekcjonista techniczny (prace w technice mokrego kolodionu, wielkoformatowe fotografie stykowe, wideo w technice highspeed). Tworzy zestaw autokomentujących się prac, które bezlitośnie dają nam do zrozumienia, że balon cytatów, z których utkane są nasze "unikalne" przeżycia będzie rósł i nigdy nie pęknie. To smutne i piękne jednocześnie, a tak lubimy najbardziej.

Wojciech Puś

 














foto © Tomek Ogrodowczyk