Wydarzenia, które miały miejsce we wtorek o świcie w Krasnymstawie, wstrząsnęły lokalną społecznością. Doszło tam do zuchwałej kradzieży z włamaniem, kiedy to nieznani sprawcy wybili szybę w zaparkowanym samochodzie i ukradli dwie torebki. Wśród skradzionych przedmiotów znalazły się gotówka, karta bankomatowa, dokumenty oraz telefon komórkowy. Właścicielka, 41-letnia kobieta, oszacowała straty na 2800 złotych.
Nieoczekiwany rozwój wydarzeń
Po zgłoszeniu incydentu, policja szybko przystąpiła do działania. Już dwie godziny później, około 4:00 nad ranem, dyżurny został poinformowany o zatrzymaniu podejrzanego pojazdu przez funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej na MOP Bystrzejowice w powiecie świdnickim. Samochód, którym poruszali się przestępcy, miał dwie różne tablice rejestracyjne, żadna z nich nie była właściwa. Wewnątrz znajdowały się trzy osoby: dwóch mężczyzn w wieku 32 i 30 lat oraz 30-letnia kobieta.
Zatrzymanie i dalsze śledztwo
Policjanci z Komisariatu w Piaskach przejęli dalsze czynności na miejscu zatrzymania. Cała trójka została aresztowana i przewieziona do komendy w Krasnymstawie, gdzie przeprowadzono z nimi działania procesowe. Przy zatrzymanych znaleziono skradzione pieniądze, a resztę łupów odkryto wyrzucone przy drodze. To tylko wzmocniło materiał dowodowy przygotowany przez śledczych.
Ujawnione przestępstwa
Zgromadzone dowody pozwoliły na postawienie trojgu podejrzanym zarzutów popełnienia dwóch kradzieży z włamaniem. Dodatkowo, odkryto, że dzień wcześniej dokonali podobnego włamania w miejscowości Sarny w powiecie ryckim. 32-letni mężczyzna usłyszał sześć zarzutów, w tym prowadzenia pojazdu pomimo sądowego zakazu oraz fałszowania podpisów na dokumentach mandatowych. Co ciekawe, podczas zatrzymania podawał się za swojego brata, co dodatkowo obciąża jego sytuację. Drugi mężczyzna, 30-latek, odpowie również za posiadanie substancji psychotropowych.
Przyszłość oskarżonych
Sąd postanowił o zastosowaniu tymczasowego aresztu na trzy miesiące dla obu mężczyzn. Kobieta została objęta dozorem policyjnym. 32-latkowi, działającemu w warunkach recydywy, grozi kara do 15 lat więzienia. Pozostała dwójka może spędzić za kratkami nawet 10 lat. Śledczy jednak nie kończą jeszcze pracy, badając, czy grupa ta nie miała na koncie innych podobnych przestępstw w regionie.
Źródło: Policja Lubelska
